Plener ślubny Rusinowa Polana, Magda i Piotr

Plener ślubny Rusinowa Polana, Magda i Piotr

Rusinowa Polana to jeden z najpiękniejszych punktów widokowych, położonych między Gęsią Szyją a Gołym Wierchem. Miejsce magiczne, które za każdym razem zachwyca tak samo. Wyprawa na Rusinową polanę nie jest trudna, o ile wybierzemy najłatwiejszy szlak. Najlepiej wyruszyć z Parkingu TPN Wierch Poroniec. Żwawym krokiem idziemy około 40 minut, trasa jest praktycznie płaska, nie ma wzniesień, szlak jest szeroki. Na polanę wchodzą ludzie z wózkami z dziećmi, z sankami, to na prawdę prosta wyprawa. Szlak wiedzie przez las, rozkoszować możemy się szumem drzew, promieniami słońca przebijającymi się przez gałęzie. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że jest to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc z Tatrach, więc na pewno nie możemy nastawiać się na wędrówkę w samotności 🙂 Chyba, że wybierzemy się na wschód słońca, wtedy na pewno nie spotkamy aż tylu turystów.

Sesja w górach, miłośnicy górskich wspinaczek

Plener ślubny w górach to marzenie nie jednej pary. Madzia i Piotrek nie bez powodu wybrali Tatry na miejsce swojej sesji. Są wielkimi miłośnikami górskich wycieczek i wspinaczek, w góry jeżdżą kilka razy do roku, tam też się zaręczyli. Nie było więc innej opcji jak plener ślubny w górach. Na sesję umawialiśmy się kilkukrotnie, ale zawsze prognozy krzyżowały nasze plany. Ślub odbył się w wakacje, ale niestety potem pogoda nie była sprzyjająca, tegoroczna jesień też nie rozpieszczała, było deszczowo i pochmurno, zdecydowaliśmy więc, że poczekamy na początki zimy w górach i to był strzał w 10! Umówiliśmy się, że co będzie to będzie, nawet jak nie będzie słońca, to Młodzi chcieli sesję już zrealizować. Jeden wybrany dzień, kiedy wszystkim pasowało i takie szczęście! Przepiękna pogoda, dosyć ciepło jak na panującą aurę, cudowne słońce, czego chcieć więcej?

Plener ślubny w górach o zachodzie słońca

Zdecydowaliśmy się, ma zachód słońca pomimo tego, że spodziewaliśmy się dużej ilości turystów. Na plener wyjechaliśmy o 6 rano od nas z Lipska, w Krakowie byliśmy koło 9, tam czekali na nas Magda z Piotrem. Dalej pojechaliśmy już jednym samochodem. Ponieważ mieliśmy chwilę zapasu czasu, zajechaliśmy najpierw na Przełęcz nad Łapszczanką, jest to punkt widokowy z Tatrami w tle, miejsce gdzie zdjęcia zawsze wychodzą, niezależnie od pogody. Przywitało nas delikatne słońce, które odbijało się z mokrej trawie, coś wspaniałego. Zrobiliśmy trochę ujęć i pojechaliśmy już do miejsca docelowego. Po wejściu na Rusinową Polanę słońce było już dość nisko, warunki idealne do fotografowania, jednak czas się kurczył bardzo szybko, gdyż słońce chowało się już za góry. Pomimo tego, że zachód tego dnia przewidziany był na 15:42, to na Rusinowej, słońca nie było już parę minut po 14.

Gęsia Szyja, zwieńczenie pleneru w górach

Sesję zakończyliśmy na Gęsiej Szyi, podejście jest stosunkowo krótkie, jednak przewyższenia są dość strome. Wejście nie było dla nas bułką z masłem, i trochę się nasapaliśmy (mówię o mnie i o Pawle, bo dla Madzi i Piotra nie stanowiło to problemu). Było trochę ślisko, ale daliśmy radę.  Na szczycie słońca już nie było, ale oświetlało nam przepięknie góry w tle. To miejsce idealne dla Magdy i Piotra, zwieńczenie naszej sesji, oni na szczytach i ze szczytami w tle, po prostu idealnie. Gdy zeszliśmy z powrotem na Rusinową Polanę, robił się już zmrok. Stwierdziliśmy, że to świetna okazja do tego, żeby zrobić ostatnie ujęcia kończące naszą przygodę. Podsumowując ten dzień, to mieliśmy na prawdę dużo szczęścia, że trafiły nam się takie warunki. Cała wycieczka przebiegła w doskonałych nastrojach i skończyła się oczywiście  na wizycie Mc Donald’s 😀

Zapraszamy do oglądania!

 

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *